Aktualności
9 styczeń 2011
Przebudowa witryny. Zmiana działów oferta, bio. Pojawienie się działu galeria
30 sierpień 2011
Poszerzenie oferty o dział wróżba
Kilka słów o mnie
Dla ciekawych mojej osoby.
Urodzony w styczniu 1982 roku. Zodiakalny wodnik. Celtycko jałowiec, chińsko - pies. Mieszkam na południu Polski, w rejonie
Górnego Śląska. Żaden anonim - osoba chcąca się pofatygować, może spokojnie mnie spotkać face-to-face.
Na miarę czasu i możliwości podróżuję. Nie służbowo, bo muszę a ponieważ lubię. Stąd mogę Wam mignąć w każdym zakątku kraju
jak i w moich ukochanych Beskidach i Bieszczadach.
Wyznaję animizm. Wierzę, że wszystko co rośnie, zmienia się, posiada własnego ducha. To, że czegoś nie widać nie musi
oznaczać że tego nie ma. To nie jest kwestia niedoskonałości wzroku, jako że on rejestruje bardzo dużo. To kwestia
nieprzystosowania mózgu, który na poziomie podświadomym dużo odrzuca.
Tym co ludzie tak mistycznie nazywają "magią" zajmuję się od blisko 9 lat. Jakkolwiek zainteresowanie pojawiło się
znacznie wcześniej, tak praktyka, praktyka osoby dorosłej, pojawiła się kiedy miałem około 20 lat. Kim więc jestem?
Przypisywanie mnie do którejkolwiek ze szkół uważam za pomysł chybiony. Pracowałem z energiami, osoby postronne
twierdzą że jestem na 3 poziomie Reiki, choć na żadnym takim kursie nie byłem. Krótko zajmowałem się demonologią
pod kątem Hoodoo. Zajmowałem się śnieniem. Badałem podstawy hipnozy głosem. Najbardziej jednak jestem związany z
przyrodą. W takim razie szaman? Niekoniecznie. Niedawno przeczytałem ciekawy tekst Wojtka Jóźwiaka:
Przy obdzielaniu się tymi terminami trzeba by przestrzegać pewnych zasad, bo nie wszystko złoto co się świeci, i nie każdy
szaman co w bęben bije. [...] Po pierwsze, trzeba odróżnić szamanizm jako praktykę rodzimą, tradycyjną (czyli to, co robią
tubylcy w różnych krajach) od tego co robimy my: ludzie interesujący się szamanizmem i uczestnicy warsztatów. Miano
szamanów pozostawmy dla ludzi wiedzy z tamtych ludów. To, co robimy sami, nazywajmy raczej neoszamanizmem, a nas
samych jak proponuje Frank Henderson MacEowen, szamanistami.
Stąd wolę nazywać się szamanistą czy neoszamanem niż szamanem. Czemu? Ponieważ szamanizmu typowo słowiańskiego, naszego
rodzimego nie ma. Zostało kilka baśni, pieśni, ale nic z czystym przekazem. To co robię ja, co robią pokrewne mi osoby,
to próba zarówno reaktywacji dawnych praktyk jak i tworzenie ich na nowo. Wiele cech wspólnych widać z innymi szkołami -
buddyzmem, wicca, energetyką itd. Nie jest to jednak czysty przekaz z czasów przedchrześcijańskich.




